poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Gadka w city odc.22: ZA KOMUNY

Gadka w city odc.22: ZA KOMUNY


W okolicy pomnika Słowackiego, w ciepłym wiosennym słońcu na ławce grzało stare kości dwóch panów, starszych od Mojżesza. W płaszczach, specyficznych dla wieku nakryciach głowy i poglądach, przefiltrowanych przez dekady momentów rozmaitych.
- Za komuny, powiem ci to, Władek, za komuny zakłady organizowały wycieczki pracownicze, pouczające takie. Zwiedzało się, oglądało, słuchało i pisało sprawozdania.
- U mnie na zakładzie to były wyjazdy na grzyby o 3 w nocy. Wtedy nie wstałem o 3 i teraz też bym nie wstał.
- Wtedy pieprzyłeś, Władek i nadal pieprzysz, powiem ci to. Za komuny wszystkie dzieci jeździły na kolonie. Nad morze i w góry. A teraz to pod blokiem siedzą, wrzeszczą. I co to za morze. Nikt z głodu nie umarł, powiem ci to. Ale zachciało się polędwicy i samochodów. To teraz ludzie grzebią po śmietnikach.
- Ty nie grzebiesz.
- Ty też nie. Ale pracowaliśmy na to, powiem ci to, pracowałem w Afryce, w Algierii, zwiedziłem Egipt. Kiedyś jak państwo kształciło, inwestowało, to nic dziwnego, że nie chciało wypuścić. Teraz każdy jedzie, gdzie chce, kiedy chce.
- Żadnej wdzięczności, skurwysyny.
- Żadnej, Władek, powiem ci to.
- U nas taki jeden, miał 36 lat, kierownik pegieeru, to za rok pracy w Afryce kupił sobie taki jakby folwark. Trzymał tam zwierzęta, bydło jakieś i ktoś go od razu podpatrzył, zawiść taka. I zaraz go z partii wezwali, żeby się tłumaczył, skąd miał pieniądze. A on nakłamał, że to siostry jego.
- Nikt nie wiedział, powiem ci to, Władek, ile powinniśmy zarabiać w Afryce i nikt nie miał tu nad tym kontroli. I do sanatorium pojechałem, jeszcze w osiemdziesiątym dziewiątym, po pańsku byłem, a potem nawet bilet dali, a teraz?
- Czesi to nawet nie polikwidowali swoich pegieerów tylko nieźle na nich zarabiają. I na górach, też zarabiają.
- Ja się pytam, Władek, czy ktoś umarł z głodu za komuny?

Gadka w city odc.21: NIE SIEDZĘ W TYM

 
Dwa doskonałe, podręcznikowe przykłady kryzysu wieku średniego w wydaniu męskim, prowadziły ożywioną rozmowę na deptaku przy fosie, popularnej trasie spacerowej w centrum miasta. Obaj wysocy, w miarę szczupli, wciągający nieznaczny brzuszek „to nie od piwa, stary, wiesz, od dobrej whiskey też się tyje”.
Przy łysym stoi oparty o ławkę rower, w stylu miejskim, ale z bajerami, nowymi przerzutkami. Czerwona koszula, dopasowane jeansy, buty trochę szpic i kajak, a trochę trampek. Wygląd niedbały wymaga wielu godzin starannych, drobiazgowych poszukiwań.
Drugi z misternie przystrzyżoną fryzurą, wystudiowanie zaczesaną do góry, z podbródkiem śmiałym i dumnym wyrazem całości. Jest lepszy od innych w stadzie, dorwał zajebisty kawałek mamuta i wie o tym. Krótka kurtka, spodnie w kant i obowiązkowe kajaki. Twarz lekko opalona, manicure zadbany, postawił teczkę z widocznym laptopem na ławce.
Obaj stoją z szeroko rozstawionymi nogami i rękami skrzyżowanymi na piersi, czyli w pozycji „jak będzie trzeba, to przywalę, ale mi się na razie nie chce”. Jednocześnie podkreślają, jak to wiele mają ze sobą wspólnego i że znają się tyle lat.
- Nie siedzę w tym, ale mogę ci powiedzieć, że gdybyś miał jakąś prezentację tego, jakieś zdjęcia, to moglibyśmy inaczej rozmawiać. – Stuknął w teczkę i zmrużył oczy przed słońcem. – Kiedyś byłeś lepiej przygotowany. I umiałeś nosić krawat.
- Możliwe, ale i tak nie ma opcji, żebyś nie nagiął około 60%. Zarabiają na serwisie. A jak żona, dzieci?
- A, czyli tak klienta przywiązują. Nie siedzę w tym. Żona spierdoliła, a dzieci są z nią. A ty co, rower masz? Hipster jesteś? – Wybuch śmiechu spłoszył gołębie, których stado zerwało się do lotu ze ścieżki przy fosie. – Dobra, to 50-60 tys. I auta będą do wzięcia, tyle ci powiem. W tych granicach. Nie siedzę w tym, ale nie wiedziałem, że jest tyle czynników…
Łysy kopnął w koło roweru i wyraźnie się zdziwił.
- No, a ja w tym siedzę, stary, znam ten temat i mówię ci, że Ford od Opla teraz niczym się nie różni. KIA jest po prostu tańsza, tyle.
- A przeglądy płatne, tak? Nie siedzę w tym. To może wieczorem zaliczymy jakiś klub, stary? Znam takie miejsce, dupeczki są, no.
- Koniecznie, to wtedy cena ma sens i możesz zejść. Chrzanie twoje dupeczki, mam swoje, no i już mam wieczór zaplanowany.
- Ale 20 tysięcy standardowo? Pewnie rowerem jedziesz do domu i przez cały wieczór kiełki wpierdalasz, jak hipster, hehe, stary.
- To standard, mówię ci. Nie hipster, dbam o siebie – powiedział z dumą łysy. – Kupiłem na giełdzie, szybciej nim śmigam niż ty w korku stoisz, stary.
- Nie siedzę w tym.

wtorek, 1 kwietnia 2014

docinki w odcinkach

Tutaj, na blogu GADKASZMATKA NA BIS jest ponad 20 odcinków cyklu GADKA W CITY :)


Teksty wyłącznie autentyczne, własnousznie podsłuchane, zapisane i przefiltrowane przez pamięć i wenę teoretycznie twórczą Autorki bloga.