poniedziałek, 8 sierpnia 2016

odc.199.: TAK TO JEST


Dwóch stoi, po miejsku zakurzeni, zmarszczeni, wysuszeni, zakonserwowani, osmagani słońcem i napełnieni piwem, sprzedają wszystko i nic, rozmawiają o życiu, o kobietach, o pieniądzach i… O życiu.
- U mojej starej nie ma nic za darmo.
- Tu na targu?
- Ani na targu, ani w domu też, ani zupki, ani dupki...
- Tak to jest, nie ma nic za darmo.
Głośny, rubaszny śmiech dwóch weteranów tego boju utonął w narastającym gwarze, bo od rana przybywało ludzi na targu Świebodzkim, mimo coraz bardziej nachalnego upału, natarczywej duchoty zaplątanej w spalinach i pyle między torami, stoiskami, nawoływaniami sprzedawców i zapachami smażonego niekoniecznie dietetycznego zestawu dla koneserów, czyli frytek i kiełbasy.
- Coś słabo dzisiaj wyglądasz.
- Hę? – Ocknął się ryży nastolatek o anatomii rachitycznej antylopy.
Jego barczysty, porośnięty czarną szczeciną kolega przyglądał mu się, nieco zatroskany.
- Słabo wyglądasz, kaca masz?
- Nie, to przez to, że ostatnio odstawiłem wódkę.
- Ale jak, tak zupełnie?
- No raczej, wiesz, tak to jest, że mam postanowienie, a potem jest życie i chuj. Takie chcesz?
Oglądali buty sportowe, rozstawione na gibiącym się straganie, zza którego wyzierało zalotne spojrzenie dorodnej dziewuszki w typie bułgarskim, o pięknej twarzy i fryzurze niestety rozjaśnionej, a szkoda.
- Nie, mają taki tu, kurwa pasek różowy, co ja pedał jestem, żeby pasek na butach.
- No tak. I odstawiłem, ale wczoraj nie było czasu na śniadanie, to wypiłem piwo. Miałem szukać roboty.
- A potem?
- A potem drugie na obiad i wieczorem jak myślałem o kolacji i że miałem szukać roboty, i piłem trzecie, wpadł szwagier i robił mocne drinki, a teraz sam widzisz.
- Masakra, jak po świniobiciu.
- Jakim kurwa świniobiciu? Suszy mnie, i tyle. Ty świniobicia kurwa na oczy nie widziałeś, nie?
- No raczej, ja z miasta jestem, z Kozanowa, nie. Ale jak to jest, wszystkie świnie wprowadzacie do kałuży i jeb prądem?
- Coś ty, kurwa, to byłoby niehumanitarne. Tato gardła podrzyna, a potem przyjeżdża rzeźnik i robi kiełbasy, z filetem z kurczaka za dwie dychy.
- I dobre wychodzi?
- Najlepsze, tak to jest.
Panowie przesuwali się niemrawo wraz z falą tłumu, który mijał się zygzakami, powoli i wypatrując okazji i towarów „za ci zlote, pińć zloty”, a słońce postanowiło udowodnić wszystkim niedowiarkom, że to już półmetek lata.