Gadka w city odc.30: CZUŁE OKO
- Tak naprawdę to ostatnio żadne
okulary mi się nie podobają – wyznała lekko obrażonym tonem młoda dziewczyna w
okularach wielkości talerza satelitarnego. Stała z matką koło wystawy domu
handlowego Feniks. – Oglądam na wystawach i jakoś w tym siebie nie widzę.
Obdarzona tym zwierzeniem jej
matka nie wyraziła poparcia, ponieważ była zajęta grzebaniem w torebce.
Okularnicy jakoś to jednak nie przeszkadzało, bo kontynuowała monolog o swoich
udrękach.
- Lato idzie, nie. I nawet
przeciwsłonecznych nie założę, bo jak, nic nie widzę. No, mogłabym mieć takie
ze szkłami, ale drogie są i oprawki też brzydkie. Poza tym to bez sensu, no
nie, co ja jestem, pojebana jakaś, no sorry, żeby tak co chwilę zmieniać
okulary. I na przykład, ten, na plażę, no, zgubię zaraz, a jakby się szło z
plaży, ten, na browarka zimnego. – Nabrała powietrza, wyraźnie się rozpędzając.
Jej matka nadal bez entuzjazmu grzebała w torebce. - Albo do restauracji, to
trzeba zdjąć i zmienić, no nie. Szkieł też nie mogę – westchnęła. – Zawsze mówiłaś,
że mam po ojcu takie czułe oko, no nie. Czuję je, rozumiesz.
Matka coś mruknęła.
- W dupie mam, że inni nie czują,
ja czuję – obraziła się córeczka. – Czuję, wierci mnie w oku – poskarżyła się
światu, który przyjął to dość obojętnie i nadal trwał. – I drogie są, no nie.
Specjalista powiedział, że trudno, mam próbować która firma mi pasuje. A mi
żadna nie pasuje, żadna, rozumiesz? – Krzyknęła, a matka podniosła głowę i
wzruszyła ramionami, po czym wróciła do poszukiwań w torebce.
- A najbardziej bym chciała, tak
najbardziej – dziewczyna się rozmarzyła i na chwilę przestała nerwowo się
rozglądać, zapatrzona w przestrzeń. – Najbardziej to bym, kurde, chciała móc
zakładać zerówki, takie wiesz, udawane okulary, dla samych oprawek. Nie muszę,
ale noszę, bo pasuje do ciuchów, nie. Ale byłoby zajebiście…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz